poniedziałek, 20 stycznia 2014

2. Poniedziałek

Szkoła.
Znowu.
Znowu trzeba wstać o idiotycznie wczesnej porze po niemalże nieprzespanej nocy.
Budzik zadzwonił, budząc mnie z już wystarczająco lekkiego snu.
Boże, chcę spać - to moja pierwsza myśl.
Ale muszę wstać - trzeba przecież zaliczyć biologię. I polski.
Zdałam. Chyba.

Po szkole czas na fryzjera, a raczej na znajomą mamy, która ukończyła szkołę fryzjerską.
Wreszcie poprawiłam te irytująco złote odrosty.
Wreszcie znów czuję się sobą - białowłosą, dziwną istotą.
Zmyła odłamki mojego ulubionego czarnego lakieru z moich poobgryzanych paznokci.
Teraz są kobaltowe z brokatem.
Ładne, ale dziwnie się czuję z gwieździstym niebem przy dłoniach.

Wypaliłam dziś kilkanaście papierosów.
"Wy palicie bo lubicie, ja palę by umrzeć."

Zjadłam obiad o 23ej. Mogłam nie jeść w ogóle, więc to chociaż coś.

czekoladowo-truskawkowa owsianka na mleku i wodzie z chipsami czekoladowymi, wiórkami z białej czekolady i kremem czekoladowym



 


1 komentarz: