środa, 29 stycznia 2014

Mróz mnie dopadł



Rozchorowałam się...
W sumie to u mnie normalne.
Jestem chora co najmniej 2 razy w miesiącu.
Jednocześnie szukałam argumentu, by nie wychodzić z domu, bo...
Wczoraj myślałam, że do niego nie wrócę.
 Wszystko we mnie krzyczało, żebym się rzuciła pod to metro albo pod ten nadjeżdżający samochód.
Nie wiem, jakim cudem udało mi się dojść bezpiecznie do domu.
Powiedziałam rodzicom, co mi siedzi w głowie, tak jak kazała psychoterapeutka.
Ich jedyną reakcją było to, co zwykle
No przecież tak dobrze cię wychowaliśmy
Miałaś takie dobre dzieciństwo
Po prostu zajmij się czymś
Jutro chyba znów zostanę w domu.



  
(obiad) kotlet sojowy z kapustą (firma Provita) + ketchup; brokuły; gotowane ziemniaki; pomidorki smażone w oliwie z oliwek z cynamonem i ziołami


 
(deser) najlepsze lody świata, czyli cookie dough z Lidla! z kawałkami białej czekolady i chipsami czekoladowymi

2 komentarze:

  1. nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, kiedy napisałaś, że jednak dotarłaś do domu. czytałam pierwsze zdania posta i aż miałam ciary... trzymaj się, pamietaj, że nie jesteś sama!
    A te lody...hm, chyba pojadę do lidla :D

    OdpowiedzUsuń