sobota, 25 stycznia 2014

6. Sobota

Spróbuję trochę pozytywniej niż dotychczas.
Ostatnie 24 godziny były w porządku.
Wczoraj spędziłam czas z przyjaciółmi, a dziś poszłam na spotkanie rady Telefonu Zaufania, której jestem członkinią.
Zjadłam 3 kawałki pizzy.
Nie jadłam pizzy od dwóch (?) lat.
Chciałam się umówić ze znajomymi.
Napisałam do siedmiu osób
Wszyscy zajęci.
Odepchnęłam złe myśli. nie lubią cię nie chcą z tobą spędzać czasu
Kupiłam parę rzeczy, zamiast użalać się nad sobą:
żel pod prysznic o zapachu figi i granatu
wodoodporny tusz do rzęs (mój stary ma ponad rok...)
plastry na odciski (♥glany♥)
i jedzenie.
Kupuję za dużo jedzenia.
To zły nawyk z czasów, gdy było najgorzej.
Ale teraz przynajmniej je jem.

O dziwo, nowe glany w ogóle mnie nie obcierają.
Muszę kupić wkładki, bo mam nieco obolałe podeszwy stóp.
Tata wyczuł w porę, że w pięcie wystawały czubki gwoździ... naprawione.
Strasznie mi w nich zimno.
Ale czego się nie zrobi dla takich pięknych butów!

Właściwie po raz pierwszy w tym roku nie muszę zbytnio spędzać weekendu nad książkami.
Mimo to, rodzice krzyczą, że nic nie robię i się nie uczę i dlatego mam złe oceny.
Zawsze to samo.


 
pancakes na jogurcie jagodowym z chipsami czekoladowymi, bananem i miodem


 




6 komentarzy:

  1. Fajny kolor mają! :D Ejj i miało byś optymistycznie, nie podoba mi się zakończenie notki!

    OdpowiedzUsuń
  2. duzo lepiej takie notki się czyta, uwierz :)
    i też ostatnio pizzy kawałek zjadłam! i glany noszę bez przerwy od dwóch lat, tacy kompani moi

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, rodzice chyba nigdy nie zrozumieją, że nawet jeśli spędzimy cały dzień nad książkami to i tak nie da gwarancji dobrych ocen... Wybaczmy im to, w końcu oni długo już do szkoły nie chodzą i zapomnieć mogli! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam kupić sobie grube wkładki do glanów, bo też się długo w zimowe pory męczyłam. Albo nosiłam na dwie pary skarpetek jeszcze narciarskie na to, żeby trochę je ogrzać. A teraz mam wspaniałe, grube wkładki i jest mi o wiele lepiej :)

    Ojej. Zjadłabym coś z bananem, ale w domu jeszcze tyle innych owoców, które muszą doczekać się swego przeznaczenia.

    OdpowiedzUsuń