środa, 22 stycznia 2014

Środa

Niby dobry dzień.
A taki fatalny.
Gdy tata wyszedł z kawiarni, od razu znów chciałam płakać.
Nie pojechałam do domu.
Zostałam tam i uczyłam się obserwowałam ludzi
Dwoje nieznajomych zaczęło ze sobą rozmawiać
Zaciekawiona przysłuchiwałam się
Byli młodzi, 22 lata
Maja i jakiś Turek, którego imienia obie nie potrafimy wypowiedzieć
Ona jest buddystką, weganką, znawczynią każdego tematu:
Seks, religia, filozofia, podatki.
Odpowiadała wyczerpująco na każde jego nieśmiałe pytanie.
Jego ręce były niepokojąco blisko jej nóg-
Aż nagle użyła stwierdzenia "my boyfriend"
I czar prysł.
Przykro mi.
Nauczyłam się już tego cholernego Schule-Vokabeln. Przynajmniej ja tak myślę.
Ale moi rodzice nie. Już były trzy awantury.
Będziesz chodzić do szkoły
Nie narzekaj
Przestań się użalać nad sobą
Masz lepsze życie niż wszyscy twoi rówieśnicy
Doprawdy?
Dawno tak nie wrzeszczałam. 
To nawet nie był okrzyk, po prostu krzyczałam, by wreszcie wyrzucić z siebie cierpienie i złość.
Pomogło przez chwilę.
Już nie.

Zadzwoniłam w końcu do dziadków.
Prawie płakałam.
Mama była wściekła.
Boję się rozmawiać przez telefon, mamo
Przestań chrzanić.

 
(obiad) ryż jaśminowy, domowe curry z soczewicą



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz