sobota, 1 lutego 2014

11. Książki, moja miłość

 
owsianka (z budyniem czekoladowym) z bananem, suszoną żurawiną, płatkami migdałowymi, masłem orzechowym i miodem

Jestem ostatnio wyjątkowo mało produktywna.
To po części zasługa tego, że znów zostawiłam podręczniki w szafce...
Przynajmniej  mam czas, żeby czytać.
Tak się cieszę, że jest mi coraz łatwiej to robić.
Kiedyś czytałam 3 książki tygodniowo.
Teraz miesiącami brnę przez jedną.
Czytam teraz Buszującego w zbożu, w oryginale oczywiście, bo tak wolę.
Potem chyba wreszcie sobie sprawię Lolitę.
Już dawno przestałam kupować współczesną "literaturę młodzieżową".



7 komentarzy:

  1. też to mam! kiedyś książki ,,leciały" hurtowo, a teraz ani zabrać się nie mogę, a jak już zacznę, to męczę jedną okropnie długo (a czasem nawet nie kończę). w zasadzie nie wiem czemu. bo czasu trochę brak, ale bez przesady!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh, ja mam dokładnie ten sam problem. A odnosząc się do młodzieżowej literatury, uważam, że ona także zniechęca młodych do czytania. Większość tych książek jest albo kompletnie wypaczona, albo napisana w stylu tragiczno-opłakanym (a czasem jedno i drugie!). Na ten weekend towarzyszy mi "Ferdydurke" i "Pewnej zimowej nocy".
    Chyba zaraz zawędruję do kuchni i dołożę do tego jeszcze taką owsiankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam "Ferdydurke" - zarówno książka, jak i film są świetne :) Koniecznie muszę do niej wrócić!

      Usuń
  3. Wszystko zależy od książki. Lektury czytam bardzo powoli, bo chcę je dobrze zrozumieć (są pisane okropnym językiem - staropolszczyzna mnie przerosła), ale jesli mam jakąś "świeżą" książkę, to dwa dni i skończona

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczne są twoje śniadania i zdjęcia! Skomentowałabym coś wcześniej, ale miałam problem z ustawieniem 'komentarz jako'.
    Czytam literaturę młodzieżową, ale bywa, że trudno mi znaleźć coś 'pasującego'.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mniam , ale sniadanie mega *.*

    OdpowiedzUsuń