niedziela, 2 marca 2014

33. Cofam się

owsianka na mleku ze startą gruszką (w środku), szczyptą domowej przyprawy do piernika + soli, mleczną czekoladą i owocami leśnymi

Lepszy nastrój nie utrzymał się zbyt długo.
Dzisiejszy dzień spędziłam na panicznym krążeniu od lustra do lustra z przerażeniem w oczach.
Wczorajszą noc zamknięta w łazience, z zamierzeniem wymiany żyletek w golarce.
Znów punkt zerowy.
Czuję, że już lepiej nie będzie.
To jak jakieś cholerne fatum.
Mam dość.



2 komentarze:

  1. ZAWSZE przychodzi w życiu moment pogodzenia się nawet z najbardziej fatalnym stanem rzeczy. Też czułam to samo, co Ty. Potrafiłam całymi dniami się zadręczać, płakać godzinami, koncentrować się tylko na sobie i swoich schematach/problemach. Nie widziałam żadnego rozwiązania. Ale z czasem...po prostu przywykłam. Nie wszystko zależy ode mnie, nie na wszystko mam wpływ. Dlatego nauczyłam się po prostu z tym żyć.

    OdpowiedzUsuń